Na zebraniach rodziców nigdy nie mogłem zrozumieć frajerskiego wykorzystywania rodziców do jakichś absurdalnych funkcji, które musieli pełnić, żeby zebranie mogło aię odbyć. Pytam - za darmo?! Nigdy się nie zgodziłem. To kim ja jestem, żebrakiem? Prośba pani wychowawczyni do rodziców o przynoszenie kartek z ksero w pracy, a jeden rodzic zapytał: "to mamy te kartki kraść w pracy?". Nigdy nie dałem złotówki na "komitet rodzicielski", nie skomentuję tego i tu ugryzłem się w język, bo mnie nosi!. Maj: czy pan wreszcie wniesie opłatę za komitet? Nie! Cała sala rodziców i taka piękna cisza. Uwielbiałem to. Jak zaproponowałem charytatywne wpłaty przez bardziej majętnych rodziców oraz siebie na wycieczki dla dzieci mniej majętnych rodziców, to w klasie pełnej rodziców była taka sama cisza bohaterów. Firaneczki, zasłoneczki i ciasteczka od rodziców, żeby plusy się zgadzały na religii. Farsa, a nie szkoła. Z pokolenia na pokolenie.
2026-06-24 18:37:59
6
To see more videos from user @panklasyczek, please go to the Tikwm
homepage.