Sandrix :
Ja mam taką zasadę, że zawsze jestem przygotowana na to, że w razie czego zapłacę za siebie. Jeśli facet powie, że chce zapłacić, a jest to randka, to się zgadzam. A jeśli widzę jakiekolwiek wahanie albo tego sam nie powie, to wtedy po prostu płacę za siebie. Stać mnie na obiad, czy kawę, ale jeśli facet zapłaci, to jest to miłe, nie ze względu na pieniądze, tylko gest i okazanie, że mu zależy. Ale jeśli tego nie zrobi, to nie strzelam focha, ani nic takiego, po prostu płacę za siebie. Niektórzy faceci też bardzo nie chcą czuć się naciągnięci na kasę i dlatego nie płacą. I to też rozumiem. A w zdrowym związku IMO powinno się płacić mniej więcej tyle samo, ale rozliczanie co do złotówki jest sztuczne, to wygląda jak między kumplami. Więc my mamy taką zasadę, że jedno płaci za obiad, a drugie np. za kino. Sama to wprowadziłam, bo na początku chciał płacić za wszystko ;) Ale skoro ma to być partnerstwo, to uważam, że obydwoje powinni się dokładać do randek, a później być może wspólnego życia.
2026-08-24 19:17:58