@.vv1112: ما طاب جرحي بس خاطري طاب وما عاد باقي شي اضحي عشانه دخلت من باب المحبه و الاعجاب وطلعت من باب الجفا و الخيانه#خيانه #حب #قصيده_شعر_بوح_كلام_من_ذهب #اكسبلورexplore #خواطر

بُوْحَ
بُوْحَ
Open In TikTok:
Region: SA
Saturday 26 September 2026 19:18:25 GMT
4533
207
3
17

Music

Download

Comments

zb__e13
روري 👾 :
صح لسانك
2026-09-26 20:50:04
0
c.14c
آبـنُ ﮼سعييد؛ :
💔🚶🏻‍♂️
2026-09-27 02:49:46
0
To see more videos from user @.vv1112, please go to the Tikwm homepage.

Other Videos

Patrzę na to zdjęcie i myślę, że całe nasze życie przypomina czasem taki most zawieszony we mgle. Widzimy tylko kawałek drogi przed sobą. Nie widzimy celu. Nie wiemy, co czeka za zakrętem. Nie mamy pewności, czy decyzja, którą właśnie podejmujemy, okaże się właściwa. A mimo to musimy iść. Przez lata wydawało mi się, że odwaga polega na tym, by się nie bać. Dziś wiem, że jest dokładnie odwrotnie. Odwaga zaczyna się wtedy, gdy strach siedzi obok nas, a my mimo wszystko robimy kolejny krok. Gdy zostawiamy za sobą miejsca, ludzi, sytuacje i wersje siebie, które przestały nam służyć. Gdy przestajemy kurczowo trzymać się tego, co znane, tylko dlatego, że boimy się nieznanego. Bo prawda jest taka, że czasami największym ryzykiem nie jest zmiana. Największym ryzykiem jest pozostanie tam, gdzie od dawna umiera w nas radość. Zbyt wielu ludzi tkwi całymi latami w miejscach, które ich ranią. W relacjach, które odbierają spokój. W sytuacjach, które każdego dnia zabierają po kawałku ich duszy. Czekają na cud, na znak, na odpowiedni moment. A życie mija. Ja też czekałam. I za każdym razem, gdy w końcu decydowałam się zrobić ten jeden krok naprzód, byłam przekonana, że coś tracę. Że zamykam za sobą drzwi do czegoś ważnego. Dopiero później rozumiałam, że nie traciłam. Ja robiłam miejsce na coś nowego. Dzisiaj patrzę na ostatnie miesiące i coraz mocniej czuję, że nic nie wydarzyło się przypadkiem. Każda rozmowa. Każde spotkanie. Każda łza. Każde rozczarowanie. Każdy moment zwątpienia. Wszystko prowadziło mnie dokładnie tam, gdzie jestem teraz. Do miejsca, w którym znowu czuję bicie własnego serca. Do miejsca, w którym budzę się rano i nie szukam już powodów, żeby przetrwać kolejny dzień. Zaczynam szukać powodów, żeby się nim cieszyć. Do miejsca, w którym znowu potrafię zachwycać się drobiazgami. Śmiać się bez powodu. Planować. Marzyć. Wierzyć. Przez długi czas wydawało mi się, że życie odbiera mi kolejne kawałki mnie samej. Dziś mam wrażenie, że po prostu prowadziło mnie krętą drogą do kobiety, którą byłam kiedyś. Może nawet do lepszej wersji niej. Bo wróciła nadzieja. Wróciło zaufanie do ludzi. Wróciła miłość do świata. I wróciła wiara, że gdzieś pomiędzy wszystkimi rozczarowaniami nadal istnieje miłość. Ta prawdziwa. Cicha. Bezinteresowna. Taka, która nie ogranicza, nie rani i nie każe udowadniać swojej wartości. Taka, przy której człowiek może po prostu być sobą. Dlatego już nie boję się mgły. Nie boję się tego, że nie widzę całej drogi. Wystarczy mi świadomość, że idę we właściwym kierunku. Bo czasem trzeba zgubić drogę, żeby odnaleźć siebie. A kiedy już się odnajdziesz, nagle okazuje się, że za mgłą od dawna czekało dokładnie to życie, o którym po cichu marzyłaś. #Love #chance #me #future #friday
Patrzę na to zdjęcie i myślę, że całe nasze życie przypomina czasem taki most zawieszony we mgle. Widzimy tylko kawałek drogi przed sobą. Nie widzimy celu. Nie wiemy, co czeka za zakrętem. Nie mamy pewności, czy decyzja, którą właśnie podejmujemy, okaże się właściwa. A mimo to musimy iść. Przez lata wydawało mi się, że odwaga polega na tym, by się nie bać. Dziś wiem, że jest dokładnie odwrotnie. Odwaga zaczyna się wtedy, gdy strach siedzi obok nas, a my mimo wszystko robimy kolejny krok. Gdy zostawiamy za sobą miejsca, ludzi, sytuacje i wersje siebie, które przestały nam służyć. Gdy przestajemy kurczowo trzymać się tego, co znane, tylko dlatego, że boimy się nieznanego. Bo prawda jest taka, że czasami największym ryzykiem nie jest zmiana. Największym ryzykiem jest pozostanie tam, gdzie od dawna umiera w nas radość. Zbyt wielu ludzi tkwi całymi latami w miejscach, które ich ranią. W relacjach, które odbierają spokój. W sytuacjach, które każdego dnia zabierają po kawałku ich duszy. Czekają na cud, na znak, na odpowiedni moment. A życie mija. Ja też czekałam. I za każdym razem, gdy w końcu decydowałam się zrobić ten jeden krok naprzód, byłam przekonana, że coś tracę. Że zamykam za sobą drzwi do czegoś ważnego. Dopiero później rozumiałam, że nie traciłam. Ja robiłam miejsce na coś nowego. Dzisiaj patrzę na ostatnie miesiące i coraz mocniej czuję, że nic nie wydarzyło się przypadkiem. Każda rozmowa. Każde spotkanie. Każda łza. Każde rozczarowanie. Każdy moment zwątpienia. Wszystko prowadziło mnie dokładnie tam, gdzie jestem teraz. Do miejsca, w którym znowu czuję bicie własnego serca. Do miejsca, w którym budzę się rano i nie szukam już powodów, żeby przetrwać kolejny dzień. Zaczynam szukać powodów, żeby się nim cieszyć. Do miejsca, w którym znowu potrafię zachwycać się drobiazgami. Śmiać się bez powodu. Planować. Marzyć. Wierzyć. Przez długi czas wydawało mi się, że życie odbiera mi kolejne kawałki mnie samej. Dziś mam wrażenie, że po prostu prowadziło mnie krętą drogą do kobiety, którą byłam kiedyś. Może nawet do lepszej wersji niej. Bo wróciła nadzieja. Wróciło zaufanie do ludzi. Wróciła miłość do świata. I wróciła wiara, że gdzieś pomiędzy wszystkimi rozczarowaniami nadal istnieje miłość. Ta prawdziwa. Cicha. Bezinteresowna. Taka, która nie ogranicza, nie rani i nie każe udowadniać swojej wartości. Taka, przy której człowiek może po prostu być sobą. Dlatego już nie boję się mgły. Nie boję się tego, że nie widzę całej drogi. Wystarczy mi świadomość, że idę we właściwym kierunku. Bo czasem trzeba zgubić drogę, żeby odnaleźć siebie. A kiedy już się odnajdziesz, nagle okazuje się, że za mgłą od dawna czekało dokładnie to życie, o którym po cichu marzyłaś. #Love #chance #me #future #friday

About