@jingjingyuofficial: โปรดใช้วิจารณญาณในการรับชม🙏

Jingjingyu official
Jingjingyu official
Open In TikTok:
Region: TH
Sunday 27 September 2026 02:59:39 GMT
176667
59477
830
4788

Music

Download

Comments

iuqihcanisev
iuqihcanisev :
You can see how careful Jing is when pulling Jan’s hair 😆 But with Kapook 😭😂
2026-09-27 03:48:56
853
_jules205_
Ju⭐🦦 :
Jingjing: Agarra a 3 personas Cizee: *La agarraron entre 3 personas*
2026-09-27 03:44:09
75
allpurposecreamer8
ᵖˡˢAllpurposecreamer :
advance ciize
2026-09-27 05:35:51
0
jsttur_krz
jsttur_krz :
si ciize di na nga hinila natumba pa
2026-09-27 04:15:14
61
incogn1
Alex :
Pensé que era un fan reposteando algo que no había visto 🤣
2026-09-27 03:03:20
323
siiiich1
siiiich :
Everytime I see these 4 reunited I am soo happy
2026-09-27 03:47:57
1
ms.megan_sue
𝓂𝓈. 𝓶𝓮𝓰𝓪𝓷 ʕ•ᴥ•ʔ :
clumsy as ever Ciize hahahs but super cutie 🥰
2026-09-27 04:40:10
0
user72828382923
𓂀 𝕲𝖊𝖓🪐𓂀 :
dios en cualquier momento me dejan a Jan calva.
2026-09-27 03:04:48
780
fromtheearth_1
𝘌𝘢𝘳𝘵𝘩 :
Ciize hiểu chuyện quá
2026-09-27 04:24:13
35
pitchaya.suwannac
014 :
ในขณะที่คนอื่นกำลังเก็บข้าวของ สิ่งที่เมนฉันทำ:
2026-09-27 03:05:10
677
boomshakalakats
Yessur :
Theyre all crazy
2026-09-27 04:04:14
1
kluay.maai
𝗄𝗅𝗎𝖺𝗒 𝗆𝖺𝖺𝗂 𐙚 :
I thought this is Fan account
2026-09-27 04:29:15
3
bluesskyie
tata :
gaada yang beresss😭😭
2026-09-27 03:03:55
65
_chvque
oops, RN :
wala tayong magagawa nagkaload e
2026-09-27 03:03:22
566
you_and_mae
Halle :
BAHAHAHAHAHAHAHAHAHA
2026-09-27 03:09:05
1
kakajjjx
kakajjjx :
จังหวะคว้าผมไซซี เดรสสส555252525
2026-09-27 03:05:40
111
janjingjewels
j :
jingjing gak sopan rambut orang tua di tarik 😭
2026-09-27 03:05:42
446
blueyjewel
bluey :
jingjing: jambak 3 orang ciize: dijambak 3 orang.
2026-09-27 03:16:36
1006
youngladylouise
ᴄɪᴛʏɢɪʀʟ :
kapook selalu tertekan kalo dengan 3 bocil ini😂
2026-09-27 03:12:41
80
bonghihiskibidi
đi học đừng chọc đít ngọc :
ultr tưởng fan k🥰
2026-09-27 03:04:03
291
zksanzio
kaew⋆ :
ciize just dissappear for a moment
2026-09-27 03:27:16
87
linaa_w0
lyn ✦ :
creo que Ciize ocupa ayuda JAJAJA 🤣😭
2026-09-27 03:40:53
78
kikykiku1
Kiky :
anak setinggi 157 cm berkelahi dengan 3 titan GMM 😆
2026-09-27 03:43:23
41
sarochabecca5
𐙚⋆.˚လီပတ်ကြူး˖ ᡣ𐭩 ⊹ :
Double Date..?
2026-09-27 03:10:33
457
To see more videos from user @jingjingyuofficial, please go to the Tikwm homepage.

Other Videos

Siedzę w kuchni, patrząc na moje dziewięć córek, i czuję, jak dławi mnie w gardle na myśl o tym, co wydarzy się, gdy ten dziesiąty maluch pojawi się na świecie. Przez ostatnie piętnaście lat moje życie było wypełnione różem, warkoczami i nieustannym gwarem dziewczęcych głosów. Kocham każdą z nich nad życie, ale w naszej małej miejscowości pod Rzeszowem, gdzie tradycja jest silniejsza niż prawo, bycie matką samych córek było traktowane niemal jak pewien rodzaj niedopatrzenia. Pamiętam każdą wizytę teściowej, każdy niedzielny obiad u rodziców i każde spotkanie z sąsiadkami na targu. Zawsze pojawiało się to samo zdanie, wypowiadane z tym specyficznym, udawanym współczuciem: No, Aniu, ale w końcu musi przyjść jakiś chłopiec, żeby ojciec miał komu przekazać gospodarstwo. Albo: Biedny Marek, sam z tymi babami, kto mu pomoże przy maszynach, kto przejmie ziemię? Mój mąż, Marek, udawał, że go to nie rusza. Uśmiechał się, klepał po plecach kolegów i mówił, że dziewczyny są złote. Ale widziałam, jak w jego oczach pojawia się cień, gdy patrzył na sąsiada, którego syn właśnie kupił nowy traktor i pomagał mu w żniwach. Moje córki nie były ślepe. Najstarsza, Kasia, która ma już czternaście lat, często pytała mnie szeptem, czy jest gorsza od chłopców, bo przecież ona też potrafi naprawić płot i nie boi się błota. Kiedy dowiedziałam się o dziesiątej ciąży, nie czułam euforii. Czułam lęk. A kiedy podczas badania USG lekarz powiedział, że to chłopiec, świat wokół nas dosłownie eksplodował. Wiesz, to było przerażające. Nagle wszyscy, którzy przez lata traktowali nas z lekkim pobłażaniem, stali się naszymi najlepszymi przyjaciółmi. Teściowa przyjechała z torbą prezentów, których nigdy nie kupowała dla moich córek. Sąsiadka z naprzeciwka, która rzadko mówiła mi dzień dobry, nagle przyniosła domowe ciasto i z zachwytem wykrzyknęła: No wreszcie wam się udało! Wreszcie jest następca! Wtedy po raz pierwszy poczułam fizyczny ból w klatce piersiowej. Wreszcie im się udało? Co to znaczy? Czy dziewięć moich cudownych dzieci to była tylko seria nieudanych prób przed osiągnięciem celu? Pewnego popołudnia siedzieliśmy wszyscy w salonie. Marek był w nastroju, jakiego nie widziałam od lat. Planował już, co powie synowi, czego go nauczy, jak go wprowadzi w świat mężczyzn. Słuchajcie, dziewczyny, teraz będziecie miały bracika, musicie o niego dbać, bo to będzie nasz jedyny mężczyzna w domu, mówił z dumą. Zauważyłam, jak mała Zosia, która ma siedem lat, spuściła wzrok i zaczęła nerwowo skubać rąbek sukienki. A ja? Ja też chcę pomagać tacie w garażu, szepnęła. Marek zaśmiał się, choć nie było w tym złośliwości, tylko ta straszna, zakorzeniona w kulturze pewność. Kochanie, ty jesteś dziewczynką, ty będziesz pomagać mamie w kuchni i dbać o dom. Chłopiec jest od innych spraw. W tym momencie poczułam, że muszę zareagować. Jeśli teraz nie postawię granicy, ten chłopiec, który jeszcze nie przyszedł na świat, stanie się murem oddzielającym moje córki od poczucia własnej wartości. Czy uda się przełamać te głęboko zakorzenione przekonania i uratować poczucie wartości córek? Przeczytajcie, jak potoczyły się dalsze losy tej rodziny w komentarzu.
Siedzę w kuchni, patrząc na moje dziewięć córek, i czuję, jak dławi mnie w gardle na myśl o tym, co wydarzy się, gdy ten dziesiąty maluch pojawi się na świecie. Przez ostatnie piętnaście lat moje życie było wypełnione różem, warkoczami i nieustannym gwarem dziewczęcych głosów. Kocham każdą z nich nad życie, ale w naszej małej miejscowości pod Rzeszowem, gdzie tradycja jest silniejsza niż prawo, bycie matką samych córek było traktowane niemal jak pewien rodzaj niedopatrzenia. Pamiętam każdą wizytę teściowej, każdy niedzielny obiad u rodziców i każde spotkanie z sąsiadkami na targu. Zawsze pojawiało się to samo zdanie, wypowiadane z tym specyficznym, udawanym współczuciem: No, Aniu, ale w końcu musi przyjść jakiś chłopiec, żeby ojciec miał komu przekazać gospodarstwo. Albo: Biedny Marek, sam z tymi babami, kto mu pomoże przy maszynach, kto przejmie ziemię? Mój mąż, Marek, udawał, że go to nie rusza. Uśmiechał się, klepał po plecach kolegów i mówił, że dziewczyny są złote. Ale widziałam, jak w jego oczach pojawia się cień, gdy patrzył na sąsiada, którego syn właśnie kupił nowy traktor i pomagał mu w żniwach. Moje córki nie były ślepe. Najstarsza, Kasia, która ma już czternaście lat, często pytała mnie szeptem, czy jest gorsza od chłopców, bo przecież ona też potrafi naprawić płot i nie boi się błota. Kiedy dowiedziałam się o dziesiątej ciąży, nie czułam euforii. Czułam lęk. A kiedy podczas badania USG lekarz powiedział, że to chłopiec, świat wokół nas dosłownie eksplodował. Wiesz, to było przerażające. Nagle wszyscy, którzy przez lata traktowali nas z lekkim pobłażaniem, stali się naszymi najlepszymi przyjaciółmi. Teściowa przyjechała z torbą prezentów, których nigdy nie kupowała dla moich córek. Sąsiadka z naprzeciwka, która rzadko mówiła mi dzień dobry, nagle przyniosła domowe ciasto i z zachwytem wykrzyknęła: No wreszcie wam się udało! Wreszcie jest następca! Wtedy po raz pierwszy poczułam fizyczny ból w klatce piersiowej. Wreszcie im się udało? Co to znaczy? Czy dziewięć moich cudownych dzieci to była tylko seria nieudanych prób przed osiągnięciem celu? Pewnego popołudnia siedzieliśmy wszyscy w salonie. Marek był w nastroju, jakiego nie widziałam od lat. Planował już, co powie synowi, czego go nauczy, jak go wprowadzi w świat mężczyzn. Słuchajcie, dziewczyny, teraz będziecie miały bracika, musicie o niego dbać, bo to będzie nasz jedyny mężczyzna w domu, mówił z dumą. Zauważyłam, jak mała Zosia, która ma siedem lat, spuściła wzrok i zaczęła nerwowo skubać rąbek sukienki. A ja? Ja też chcę pomagać tacie w garażu, szepnęła. Marek zaśmiał się, choć nie było w tym złośliwości, tylko ta straszna, zakorzeniona w kulturze pewność. Kochanie, ty jesteś dziewczynką, ty będziesz pomagać mamie w kuchni i dbać o dom. Chłopiec jest od innych spraw. W tym momencie poczułam, że muszę zareagować. Jeśli teraz nie postawię granicy, ten chłopiec, który jeszcze nie przyszedł na świat, stanie się murem oddzielającym moje córki od poczucia własnej wartości. Czy uda się przełamać te głęboko zakorzenione przekonania i uratować poczucie wartości córek? Przeczytajcie, jak potoczyły się dalsze losy tej rodziny w komentarzu.

About