@rajakhan.180: #fbmetal #foryou #trending #Viral #tiktokviral

𝑅𝒶𝒿𝒶 𝒦𝒽𝒶𝓃
𝑅𝒶𝒿𝒶 𝒦𝒽𝒶𝓃
Open In TikTok:
Region: PK
Friday 02 October 2026 03:17:57 GMT
312
17
3
1

Music

Download

Comments

shoaib.akhtar51322
Shoaib Akhtar☠️ :
❤️❤️❤️
2026-10-02 14:23:51
1
rehanoo002
❤️،ملک ر حیا ن حا ن💯، :
♥️♥️♥️
2026-10-02 03:29:14
1
zeshanlive
Zeshan Live :
🥰🥰🥰
2026-10-07 11:39:42
0
To see more videos from user @rajakhan.180, please go to the Tikwm homepage.

Other Videos

To były kolejne intensywne poszukiwanis ze Stowarzyszeniem Eksploracyjno-Historycznym Galicja na zboczach góry Manyłowa. Ziemia w tym miejscu, nasączona krwią tysięcy żołnierzy, rzadko poddaje się łatwo. Oprócz dziesiątek kilogramów odłamków, tym razem Manyłowa obdarzyła nas czymś absolutnie wyjątkowym. Czymś, co zatrzymuje oddech i sprawia, że historia staje się namacalna. Pośród rdzy, bagnetów (carski, piękny okaz!) i żołnierskich łopatek, w naszych rękach spoczął absolutny unikat: srebrny medalik z 1909 roku. Gdy delikatnie usuwaliśmy ziemię, naszym oczom ukazała się Kapłunowska Ikona Matki Bożej. Po drugiej stronie, carski napis pamiątkowy nie pozostawiał wątpliwości – to pamiątka 200. rocznicy bitwy pod Połtawą. Ale dla nas ten przedmiot to znacznie więcej niż tylko historyczny artefakt. Kryje się za nim dramatyczna, osobista historia, która kończy się właśnie tu, w Bieszczadach, w marcu 1915 roku. Gdy trzyma się ten medalik w dłoni, nietrudno wyobrazić sobie młodego, carskiego żołnierza. Może pochodził z odległej Syberii, może z tętniącej życiem Moskwy. Ruszał na wojnę pełen wiary i nadziei. Ten medalik, z wizerunkiem Bogurodzicy, był jego najcenniejszą relikwią, amuletem, ostatnim łącznikiem z domem, matką, żoną. Nosił go blisko serca, modląc się w mroźnych okopach o przetrwanie, o powrót. Manyłowa w 1915 roku była piekłem na ziemi. Mróz, głód, ciągły ostrzał artyleryjski i brutalne ataki na bagnety. To tam, w tych nieludzkich warunkach, carski żołnierz zgubił swój skarb. Nie, nie zgubił. Wszystko wskazuje na to, że Manyłowa stała się jego mogiłą. Zginął w jednej z tych bezlitosnych walk, a medalik, zerwany z szyi w ferworze bitwy lub ukryty w kieszeni munduru, pozostał w bieszczadzkiej ziemi na ponad sto lat. Leżał tam, czekając na nas. Będąc jedynym, niemym świadkiem ostatnich chwil swojego właściciela. Jego strachu, bólu, modlitwy. Dziś, dzięki naszej pasji i uporowi, powrócił do świata żywych, by opowiedzieć nam tę historię. Historię o wojnie, która niszczy wszystko, ale i o wierze, która przetrwała najgorsze. To dla nas niesamowite wyróżnienie i wzruszenie, że możemy być strażnikami takich pamiątek. Ten posrebrzany medalik, wraz z innymi znaleziskami z Manyłowej, już wkrótce znajdzie swoje godne miejsce w Izbie Pamięci w Baligrodzie. Przyjdźcie, zobaczcie i poczujcie oddech historii. Historii spisanej nie w podręcznikach, ale w osobistych przedmiotach ludzi, którzy oddali życie w bieszczadzkich lasach. #historia #bieszczady #poszukiwaniaskarbów
To były kolejne intensywne poszukiwanis ze Stowarzyszeniem Eksploracyjno-Historycznym Galicja na zboczach góry Manyłowa. Ziemia w tym miejscu, nasączona krwią tysięcy żołnierzy, rzadko poddaje się łatwo. Oprócz dziesiątek kilogramów odłamków, tym razem Manyłowa obdarzyła nas czymś absolutnie wyjątkowym. Czymś, co zatrzymuje oddech i sprawia, że historia staje się namacalna. Pośród rdzy, bagnetów (carski, piękny okaz!) i żołnierskich łopatek, w naszych rękach spoczął absolutny unikat: srebrny medalik z 1909 roku. Gdy delikatnie usuwaliśmy ziemię, naszym oczom ukazała się Kapłunowska Ikona Matki Bożej. Po drugiej stronie, carski napis pamiątkowy nie pozostawiał wątpliwości – to pamiątka 200. rocznicy bitwy pod Połtawą. Ale dla nas ten przedmiot to znacznie więcej niż tylko historyczny artefakt. Kryje się za nim dramatyczna, osobista historia, która kończy się właśnie tu, w Bieszczadach, w marcu 1915 roku. Gdy trzyma się ten medalik w dłoni, nietrudno wyobrazić sobie młodego, carskiego żołnierza. Może pochodził z odległej Syberii, może z tętniącej życiem Moskwy. Ruszał na wojnę pełen wiary i nadziei. Ten medalik, z wizerunkiem Bogurodzicy, był jego najcenniejszą relikwią, amuletem, ostatnim łącznikiem z domem, matką, żoną. Nosił go blisko serca, modląc się w mroźnych okopach o przetrwanie, o powrót. Manyłowa w 1915 roku była piekłem na ziemi. Mróz, głód, ciągły ostrzał artyleryjski i brutalne ataki na bagnety. To tam, w tych nieludzkich warunkach, carski żołnierz zgubił swój skarb. Nie, nie zgubił. Wszystko wskazuje na to, że Manyłowa stała się jego mogiłą. Zginął w jednej z tych bezlitosnych walk, a medalik, zerwany z szyi w ferworze bitwy lub ukryty w kieszeni munduru, pozostał w bieszczadzkiej ziemi na ponad sto lat. Leżał tam, czekając na nas. Będąc jedynym, niemym świadkiem ostatnich chwil swojego właściciela. Jego strachu, bólu, modlitwy. Dziś, dzięki naszej pasji i uporowi, powrócił do świata żywych, by opowiedzieć nam tę historię. Historię o wojnie, która niszczy wszystko, ale i o wierze, która przetrwała najgorsze. To dla nas niesamowite wyróżnienie i wzruszenie, że możemy być strażnikami takich pamiątek. Ten posrebrzany medalik, wraz z innymi znaleziskami z Manyłowej, już wkrótce znajdzie swoje godne miejsce w Izbie Pamięci w Baligrodzie. Przyjdźcie, zobaczcie i poczujcie oddech historii. Historii spisanej nie w podręcznikach, ale w osobistych przedmiotach ludzi, którzy oddali życie w bieszczadzkich lasach. #historia #bieszczady #poszukiwaniaskarbów

About